🥂

Ruszyła sprzedaż biletów 🎟️ Tylko teraz w niższych cenach! 🍷🍾  

Organizator:

Polskie bąbelki. Opowieść o winie, które mówi naszym językiem.

Podziel się

Polskie wina musujące to świeża opowieść o klimacie, terroir i pasji. Tworzone metodą tradycyjną, wytrawne i pełne elegancji, stają się symbolem celebracji i nowego rozdziału w polskim winiarstwie.

Pierwsze miesiące roku to czas spowolnienia. Dni są jeszcze krótkie, świat w półśnie zawieszony między zimową ciszą a wiosennym przebudzeniem. Jest jednak coś szczególnego w tym przejściu. To właśnie teraz, gdy świat zdaje się oddychać wolniej, przychodzą momenty najcenniejsze – spotkania. Rozmowy przeciągające się do późnych godzin, stoły, które jednoczą bliskich, i toasty wznoszone nie tylko za sukcesy, ale przede wszystkim  za bycie razem.

Czas karnawału -  jego geneza sięga starożytnych Saturnalii, rzymskich świąt ku czci końca zimy i nadejścia światła, dziś jest symbolem radości u progu przemiany. To czas, gdy pozwalamy sobie na więcej: śmiechu, tańca, smaków. I nic nie oddaje tej celebracji lepiej niż dźwięk otwieranej butelki wina musującego.

Choć przez dekady dominowały u nas etykiety z Francji, Włoch czy Hiszpanii, dziś coraz częściej mówimy: „Polskie bąbelki”. To nie tylko ciekawostka, to nowy rozdział w historii winiarstwa, pisany na naszych wzgórzach, przez ludzi z pasją i wrażliwością na terroir.

 

Polski „szampan” - metafora elegancji

Prawnie rzecz ujmując, szampan pochodzi wyłącznie z Szampanii. Ale w języku codziennym ta nazwa stała się skrótem myślowym - symbolem luksusu, klasy i elementem świętowania . Dlatego też „polski szampan”, choć nie do końca poprawny formalnie, niesie emocjonalny ładunek, który oddaje ducha naszych win musujących.

Powstają one z takim samym kunsztem jak ich francuscy kuzyni - metodą tradycyjną, gdzie bąbelki rodzą się w butelce, dojrzewają na osadzie drożdżowym, a każdy etap produkcji wymaga cierpliwości, intuicji i doświadczenia. Ale mają coś, czego nikt inny dać nie może - polską duszę.

Klimat, który pasuje bąbelkom.

To, co kiedyś uważano za przeszkodę - chłód, duże amplitudy temperatur, krótki sezon, okazało się zaletą. Dzięki temu nasze wina musujące są świeże, rześkie, pełne życia. Mają charakter północy: elegancki, wyrafinowany, z wyraźną kwasowością.

Zanim pojawią się bąbelki, zanim jeszcze wino zacznie żyć swoim drugim życiem w butelce, musi najpierw stać się… winem. To właśnie na tym etapie, zaraz po starannym zbiorze owoców – zwykle wcześniejszym niż w przypadku win spokojnych – zaczyna się proces pierwszej fermentacji. Winogrona, zebrane ręcznie, często w chłodnych porannych godzinach, by zachować ich świeżość i naturalną kwasowość, trafiają do tłoczni. Tam są delikatnie wyciskane, by uzyskać czysty, jasny moszcz – esencję przyszłego wina.

 

To, z jakich szczepów powstanie wino bazowe, zależy od wizji winiarza i charakteru regionu. Klasyczne Chardonnay i Pinot Noir dają strukturę i elegancję, podczas gdy lokalne odmiany, jak Solaris, Seyval Blanc czy Johanniter - wnoszą świeżość, lekkość i często nieoczywisty, polski akcent.

Fermentacja odbywa się zazwyczaj w stalowych zbiornikach, rzadziej w beczkach. To w jej trakcie cukry zawarte w moszczu przekształcają się w alkohol, a wino nabiera swojej pierwszej, surowej tożsamości. Efektem jest wino bazowe - klarowne, wytrawne, ostre i niemal zbyt surowe, by pić je samodzielnie. Ale właśnie taka musi być jego natura, to fundament, który dopiero czeka na nadanie formy, struktury i duszy. W pewnym sensie, pierwsza fermentacja to narodziny potencjału. Wszystko, co nastąpi później, będzie już tylko jego wyrazem.

 

Gdy wino zakończy swoją drugą fermentację, a osad drożdżowy zostanie starannie usunięty, nadchodzi moment, który choć technicznie prosty, ma ogromny wpływ na ostateczny charakter trunku, etap dozowania. To moment, w którym do każdej butelki dodaje się niewielką ilość tzw. „liqueur d’expédition” - mieszanki wina i cukru, której proporcje decydują o stylu finalnego produktu.

To właśnie ten moment przesądza o tym, czy wino zostanie zaklasyfikowane jako brut, extra brut, czy może demi-sec. Ale prawdziwa rola dozowania nie sprowadza się jedynie do liczb. To finezyjna decyzja, balans między świeżością a gładkością, surowością a przyjaznością. Polscy winiarze coraz częściej wybierają styl wytrawny - brut lub extra brut, świadomie rezygnując z większej ilości cukru, by nie zagłuszyć tego, co w ich winie najcenniejsze: autentycznego głosu miejsca, z którego pochodzi.

Dozowanie to ukłon w stronę terroir - ostatni akt, w którym nie dodaje się niczego zbędnego, lecz podkreśla to, co już zostało zbudowane. Dzięki temu powstają wina szczere, pełne precyzji, z wyczuwalną strukturą i elegancją, które nie próbują przypodobać się wszystkim, lecz przemawiają do tych, którzy szukają jakości i głębi.

WINO Targi polskich win i winnic - historia pisana pasją

Choć inspiracje bywają międzynarodowe, to dusza tych win jest głęboko zakorzeniona w polskim krajobrazie, w klimacie, który dziś sprzyja bąbelkom, i w rękach winiarzy, którzy z pasją budują coś własnego. Polskie wina musujące nie są próbą odtworzenia szampana, są osobną, pełnoprawną opowieścią. Świeżą, ambitną, coraz odważniej wyrażającą siebie. W kieliszku  elegancja i napięcie, w etykiecie  historia miejsca, w rozmowie z winiarzem szczerość i pasja.

 

Jeśli chcesz poznać tę opowieść z bliska, nie tylko jej smak, ale i ludzi, którzy ją tworzą, zapraszamy na Targi WINO, największe wydarzenie dedykowane polskiemu winiarstwu, które odbędzie się w dniach 19–21 marca 2026 roku. Na ponad 4000 m² powierzchni wystawienniczej odbędziesz wyjątkową podróż przez polskie winnice - od Dolnego Śląska po Podkarpacie, od Lubuskiego po Małopolskę. To okazja, by spróbować, porozmawiać, zrozumieć  i odkryć, co naprawdę kryje się w kieliszku z polskim winem.

To nie tylko degustacja. To doświadczenie. Polska historia opowiedziana językiem wina.